Recenzja – Docs Against Gravity: Ucieczka na Srebrny Glob

Kuba Mikurda jest niezwykłym przykładek dokumentalisty-kinofila, na dodatek z dorobkiem krytycznym i akademickim. Jego drugi już dokument jest jednocześnie efektem fanowskich fascynacji i odznacza się filmoznawczą skrupulatnością. Dzięki temu jego filmy w takim samym stopniu fascynują, wciągając w świat wyjątkowej kinematograficznej wyobraźni, co systematyzują wiedzę o marginesowych wymiarach rodzimej historii filmu.

„Ucieczka na Srebrny Glob” to brawurowe połączenie archiwaliów i wywiadów, które tworzą spójną opowieść o fenomenie Andrzeja Żuławskiego. Autor wybrał na kulminacyjny moment jego kariery próbę realizacji filmu „Na Srebrnym Globie”, który niczym węzeł plącze wiele różnych ścieżek artystycznego i prywatnego życia Żuławskiego. Z tego względu „Ucieczka…” jest filmem strukturalnie rozbitym – zaczyna się bowiem jak klasyczny dokument biograficzny, a kończy jako studium przypadku, skoncentrowany na jednym projekcie.

To rozbicie może odrobinę konfudować. Być może na początku filmu zabrakło jakiejś mocniejszej zapowiedzi, czego w głównej mierze dotyczy film – bo nie jest biografią Żuławskiego, lecz historią fiaska jego życiowego, artystycznego przedsięwzięcia. Być może wypadałoby również skrócić część poprzedzającą opowieść o realizacji „Na srebrnym globie”, by jeszcze mocniej wybrzmiało to, co wybrzmieć powinno. Drugą możliwością było dociągnięcie życiowej drogi Żuławskiego do końca, a z niedokończonego filmu uczynić punkt kulminacyjny jego biografii. Osobiście uważam, że nie byłaby to dobra decyzja, bo największą wartością filmu Mikurdy jest to, że rozkłada na czynniki pierwsze jeden, konkretny projekt filmowy, dzięki czemu nie jest klasycznym bio-pic’iem.

Ale to jedyny problem tego filmu. Gdy wzruszy się ramionami na konstrukcję, roztoczy się przed oczami fascynująca i wybitnie opowiedziana historia absolutnie niesamowita. Uzasadniona była dogłębna wiwisekcja życia prywatnego Żuławskiego, na czele z burzliwym związkiem z Małgorzatą Braunek, który odcisnął się mocno na jego pracy twórczej. „Na Srebrnym Globie” przedstawia się bowiem jako opus magnum twórcy, którego treść, jak i historia powstawania w jakiś sposób korespondują z biografią Żuławskiego. Mikurda nie narzuca jednak żadnych „sensacyjnych” interpretacji, raczej interesuje go rzeczowe podawanie informacji w atrakcyjnej wizualnie formie – odczytania płyną jednak z ekranu same.

Ale najbardziej fascynujący jest sposób prowadzenia narracji, na czele z operowaniem wizualiami. Koniecznie trzeba wyróżnić duet montażystek – Izę Pająk i Laurę Pawelę. Dzięki nim archiwalia płyną, przeplatając się z gadającymi głowami i ujęciami z filmów. Szwy są niewidoczne, a całość układa się w jeden, spójny obraz, ukazujący wnętrze Żuławskiego, na które składały się kino, rodzina i Polska. W niektórych momentach filmu dochodzi również do głosu Mikurda-wideoeseista, dysponujący genialnym okiem do paralel, podobieństw i nawiązań. Na split screenie zestawia ujęcia z dwóch różnych filmów, w jakiś sposób ze sobą korespondujące. W ten sposób ujawnia fascynację Żuławskiego dziełami Wajdy czy jego wizualne obsesje, refrenowo powracające w kolejnych realizacjach. Dzięki temu prostemu zabiegowi film ma nie tylko wartość historyczną, ale również analityczną.

Zdecydowanie najważniejszą część filmu stanowi opowieść o perypetiach z realizacją tytułowego filmu. Mikurda stawia przed kamerą Andrzeja Seweryna, grającego główną postać, ale również członków ekipy: dekoratorów, kostiumologów, producentów czy kompozytora. Dzięki temu otrzymujemy wielobarwną i – wydawałoby się – kompletną opowieść o legendarnej realizacji. W opowieści tej jest miejsce zarówno na politykę, ekonomię i prozę pracy filmowca, ale również na szamanizm, niepokojące zbiegi okoliczności i artystyczne szaleństwo.

Mam nadzieję, że Kuba Mikurda dopiero się rozkręca i niedługo będziemy mieli cały zestaw filmów, które odkrywają najciekawsze zakątki polskiej kinematografii. Bo to przecież – co udowadnia „Ucieczka na Srebrny Glob” – skarbiec wybitnych sylwetek twórców i niesamowitych opowieści.

Ocena: 7/10