Nowe Horyzonty – „Dirty God”, reż. Sascha Polak

„Dirty God” jest utrzymany w stylu brytyjskiego kina społecznego realizmu. Mamy znajome biedne przedmieścia, ciasne mieszkania, drobna przestępczość, agresywną młodzież, podrzędne kluby i wszechobecny kult ciała. Szczególnie trudno odnaleźć się w takiej rzeczywistości Jade, która właśnie wyszła ze szpitala po długiej rehabilitacji. Kilka miesięcy temu została oblana kwasem przez swojego byłego partnera. Wychodzi w masce i z pokiereszowaną twarzą – piętnem, z którym trudno się żyje w przesiąkniętym materializmem świecie.

Najlepszy u Polak jest zarysowany społeczny kontekst, w którym przyszło żyć jej bohaterce. Składa się z dorywczej pracy, niskich zarobków, dilowania miękkimi dragami, drobnej kradzieży, dzięki którym zbiera się na marzenia. To świat zatopiony w materii, gdzie piękna twarz jest tak samo ważna jak banknoty. Jade doskonale sobie z tego zdaje sprawę, dlatego jej dramat jest podwójny. Nie potrafi sobie z nim poradzić – zaniedbuje małe dziecko, nie potrafi dogadać się z matką, pogrąża się w rozpaczy i tęsknocie za akceptacją, szczególnie wśród mężczyzn.

Jade to bardzo ciekawa bohaterka, ale można odnieść wrażenie, że Polak nie wykorzystała całego jej potencjału. Jej dramat jest od samego początku doskonale rozpoznany, a przyszłe zdarzenia bardzo łatwe do przewidzenia. Ostentacyjne spojrzenia, pogardliwe uwagi, brak powodzenia u mężczyzn, rosnąca irytacja, niezaspokojenie, miraże nadziei. Brakuje w tym wszystkim czegoś, co mogłoby przerwać tego pochodu oczywistości. Ani psychologicznie, ani fabularnie nie czeka nas już nic, co zgłębiłoby postać dziewczyny, albo powiedziałoby o tym świecie coś nowego. Poprawne wnioski płynące z obrazu pokazywanego świata można wyciągać po pierwszych minutach filmu – i będą one trafne.

Szkoda, że Polak nie miała pomysłu, by zgłębić historię swojej ciekawej bohaterki. Wszystko jest po prostu poprawne – sprawnie napisana fabuła, dobra realizacja, ciekawa gra aktorska – ale reszta to banał. Bo trudno nazwać inaczej historię, której zakończenie zna się już na samym początku.

Ocena: 5/10