60. Krakowski Festiwal Filmowy – „Problem”, reż. Tomasz Wolski

Tomasz Wolski jest poważanym i nagradzanym dokumentalistą, od lat tworzącym znakomite kino faktów. „Problem” jest jego fabularnym debiutem. Ten zaledwie piętnastominutowy film przypomina warsztatową wprawkę, mimo to jest dziełem spełnionym. Wolski w tych kilkunastu minutach zawarł historię całego ludzkiego życia – narodziny, dzieciństwo, młodość, rozwój i zmierzch. Być może nie powiedział o tych kolejnych etapach życia niczego odkrywczego, ale potrafił je spleść w jedną, nierozerwalną całość, uzmysławiając, kompleksowość, ale również kruchość naszej egzystencji.

Film nakręcony jest jednym ujęciem, czym dodatkowo uzmysławia, że ludzkie życie jest nieprzerwanym kontinuum, choć tak bardzo różnorodnym. Wolski wychodzi od prozy życia i banału. Kamera nie opuszcza dziedzińca kamienicy. Spotykają się tam ludzie w różnym wieku. Każdy ze swoimi sprawami – rozmawiają przez telefony, śpieszą się do kina, kłócą przy rozpakowywaniu zakupów. Ktoś z nich zauważa, że na chodniku leży nieprzytomny mężczyzna. Dzwonią po pogotowie, które przyjeżdża i stwierdza zgon.

Wiele więcej w tym filmie nie ma, ale jednocześnie jest w nim wszystko – całe ludzkie życie od narodzin do śmierci. No i przede wszystkim jest gorzka refleksja, że wszystkie nasze zmartwienia, nadzieje, miłości, kłótnie i rozterki będą miału swój finał – być może samotny na zimnym chodniku wśród obcych ludzi, dla których będzie się tytułowym problemem.

Wolski wykazał się znakomitym warsztatem i wyczuciem na słowo, dialog, postacie i ich metaforyczne znaczenie. Każdy z bohaterów jest na swoim miejscu, ma swój charakter i ważne miejsce do odegrania, choć może nawet się nie odezwać. Może przypominać o beztrosce dzieciństwa, smutku zawiedzionej miłości, trudnościach małżeńskich czy niedocenionej mądrości młodości. Jednocześnie współtworzy tę krótką scenę społecznej obojętności na drugiego człowieka, braku empatii, która ostatecznie obróci się przeciwko każdemu z nas.

„Problem” to film uwrażliwiający i niczym dzieło barokowe przypominający o marności naszej egzystencji – nieistotności sporów, rozterek, smutków i szczęścia w perspektywie koniecznego przemijania. Jednocześnie nie ma w tym moralizowania. Jest raczej gorzka refleksja, która wynika z niezmiennej ludzkiej kondycji, która odrzuca śmierć, zanadto skupiając na doczesność. Do czasu.

Ocena: 8/10