10 najciekawszych filmów stycznia

Pierwszy miesiąc roku to tradycyjnie intensyfikacja sezonu oscarowego. I nie inaczej jest tym razem. Do kin wejdzie aż sześć filmów, które wymienia się w gronie faworytów w różnych kategoriach. Ale to nie jedyne tytuły, na jakie warto zwrócić w tym miesiącu uwagę. No bo mamy tu jeszcze najnowszy film autora „Morderczej opony”, dzieło współczesnego Bustera Keatona – Elii Suleimana, kobiecą wersję ‚Pierwszego człowieka”, no i, last but not least, trzecią część ‚Psów’.

Judy, reż. Rupert Goold, 3.01

O „Judy” mówi się głównie w za sprawą tytułowej roli Renee Zellweger. I słusznie, bo jej gra aktorska jest zdecydowanie najlepszym elementem tego filmu. Choć, mimo to, daleko jej do wybitności. Na dodatek wcale nie sprawia, że film Ruperta Goolda wznosi się choćby o milimetr ponad przeciętność. Czytaj dalej.

Deerksin, reż. Quentin Dupieux, 3.01

Dupieux wraz z Peterem Stricklandem powinni być uznani za twórców gatunku kina tekstylnego niepokoju. Zarówno w „In Fabric”, jak i w „Deerskin” to właśnie części garderoby odgrywają pierwszoplanowe role – i to bardzo niepokojące. U Stricklanda straszydłem była elegancka czerwona suknia, symbolizująca namiętność i tłumione pożądanie. U Dupieux króluje kurtka z jeleniej skóry, maskująca samotność, kompleksy i brak wiary w siebie. Czytaj dalej.

Tam gdzieś musi być niebo, reż. Elia Suleiman, 10.01

Suleiman jest współczesnym Jacquesem Tatim i Busterem Keatonem, który świetnie odnalazłby się w Monty Pythonach. Ten bliskowschodni twórca nie tylko reżyseruje, ale również wciela się w swoich filmach w główne postaci – enigmatycznego, niemego obserwatora coraz dziwniejszych wydarzeń. Tym razem wybiera się w daleką podróż przez Paryż do Nowego Jorku, by przekonać się, że niebo wcale nie znajduje się dalej niż za rogiem własnej ulicy.

Psy 3. W imię zasad, reż. Władysław Pasikowski, 17.01

Po ponad 20 latach do kin wracają kultowe „Psy”. Czy jest to tylko skok na kasę, czy jednak Pasikowski ma pomysł na zagospodarowanie legendarnych postaci w nowych czasach? Czy będzie to wykorzystana szansa podsumowania dorobku transformacji? Dowiemy się już wkrótce. Ale prawdą jest, że Franz Maurer jak bodaj żaden inny bohater polskich filmów zasługiwał na powrót.

Gorący temat, reż. Jay Roach, 17.01

Film otrzymał bardzo adekwatny tytuł. Film Roacha podejmuje bowiem bardzo gorący temat – molestowania seksualnego i walki kobiet o godność i prawa. „Gorący temat” to historia seksualnego skandalu, jaki wybuchł w stacji Fox News. Film ma oscarowe szanse przede wszystkim w kategoriach aktorskich ze względu na role trzech znakomitych aktorek – Nicole Kidman, Charlize Theron, Margot Robbie.

Jojo Rabbit, reż. Taika Waititi, 24.01

Zwycięzca nagrody publiczności na festiwalu w Toronto, która jest najlepszym prognostykiem przed Oscarami. Czy „Jojo Rabbit” zgarnie Oscara w najważniejszej kategorii, jak w zeszłym roku „Green Book”, który również tryumfował w Toronto? To się okaże. Nie ma jednak wątpliwości, że „Jojo Rabbit” to jeden z najbardziej oryginalnych i oczekiwanych filmów tego roku.

1917, reż. Sam Mendes, 24.01

Twórcy przez całą historię kina prześcigają się, by pokazać wojnę w najbardziej spektakularny, immersyjny sposób. Dwa lata temu zachwycił wszystkich Christopher Nolan swoją interpretacją wydarzeń w Dunkierce, w tym roku najważniejszym i najbardziej widowiskowym filmem wojennym jest „1917”, wciągające nas w sam środek morderczych walk I wojny światowej za pomocą niezwykłej pracy kamery, symulującej kręcenie w jednym, nieprzerwanym ujęciu.

Richard Jewell, reż. Clint Eastwood, 24.01

Mistrz Eastwood ponownie bierze się za bary z Ameryką, tym razem prześwietlając bulwersującą sprawę Richarda Jewella. Tytułowy bohater był policjantem, który zgłaszając znalezienie bomby, uratował setki ludzi. Po tym, jak okrzyknięto go narodowym bohaterem, władze oskarżyły go o podłożenie ładunku wybuchowego. „Richard Jewell” to kino, w którym dramatyzm, napięcie i dynamizm idzie w parze z ważną wymową polityczną.

Proxima, reż. Alice Winocour, 24.01

Po dwóch latach, w którym w kosmos latali mężczyźni – w „Pierwszym człowieku” i „Ad Astrze” – przyszedł czas na kobietę. „Proximę” reklamuje się właśnie jako kobiecą wersję „Pierwszego człowieka” – a to już zobowiązuje. Film spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem na światowych festiwalach. Warto zwrócić uwagę – nie tylko dla Evy Green.

Małe kobietki, reż. Greta Gerwig, 31.01

Greta Gerwig udowodniła „Lady Bird”, że jest tak samo zdolną aktorską, co reżyserką. Wszystko wskazuje na to, że „Małymi kobietkami” potwierdzi swoją klasę. Czy oscarowa Akademia doceni jej umiejętności? To chyba, niestety, wątpliwe, ale w innych kategoriach „Małe kobietki” z pewnością powalczą o statuetki.