10 najciekawszych filmów lutego

Ja też, tak jak i wy, z niecierpliwością czekam na trzy gorące polskie premiery lutego: „365 dni” Barbary Białowąs, „Zenek” Jana Hryniaka i „Bad Boy” Patryka Vegi. Wszystko wygląda na to, że kina w tym miesiącu zostaną zalane rodzimą publicznością, no bo mało co rozpala nasz naród tak jak seks, piłka nożna i disco polo. Ale spokojnie, dzięki temu na innych seansach będą luzy, a dystrybutorzy zadbali, by osoby niepodzielające społecznych fantazmatów również mieli szanse zobaczyć coś interesującego. Ale trzeba przyznać, że lutowy repertuar nie przedstawia się szczególnie imponująco…

Ptaki nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn), reż. Cathy Yan, 7.02

Czy „Ptaki nocy” będą żeńską wersją „Jokera”? Raczej bym na to nie liczył, ale z pewnością można spodziewać się rozrywki o wiele lepszej niż w przypadku „Legionu samobójców” – to jednak niezbyt wysoko postawiona poprzeczka. Zapowiada się, że otrzymamy film równie pokręcony jak jego główna bohaterka – a to zwiastuje anarchię, kamp i dużo girl power.

Kłamstewko, reż. Lulu Wang, 7.02

Komediodramat o mierzeniu się z chorobą i powolnym odchodzeniu bliskiej osoby. Temat wydaje się wyeksploatowany przez kino do cna, ale Lulu Wang dodaje do niego nowy wymiar: różnice kulturowe. Można się uśmiechnąć i uronić łzę.

Monos, reż. Alejandro Landes, 7.02

O „Monos” pisze się, że jest to połączenie „Władcy much” z „Czasem apokalipsy”. Wydaje się, że lepszej rekomendacji nie da się otrzymać. Film zbiera znakomite recenzje na całym świecie, głównie za fantastyczne role młodych aktorów, duszną atmosferę i imponujące zdjęcia.

Dżentelmeni, reż. Guy Ritchie, 14.02

Guy Ritchie w końcu wrócił do robienia tego, co potrafi najlepiej – czyli kręcenia kina gangsterskiego. Jest więc szansa, że powrócił do dawnej formy. Być może „Dżentelmeni” nie osiągną poziomu „Porachunków” czy „Przekrętu”, ale kto by nie chciał zobaczyć Colina Farrella w kraciastym dresie…

Tommaso, reż. Abel Ferrara, 14.02

Kolejny owoc współpracy Abela Ferrary z Wilemem Defoe. Tym razem opowiadają wspólnie o artyście i jego walce z codziennością – rodzicielstwem, męskością, uzależnieniem. Nietrudno dopatrzeć się w głównym bohaterze porte parole samego Ferrary.

Matthias i Maxime, reż. Xavier Dolan, 21.02

W tym roku mija dekada od debiutu Dolana. Przez te dziesięć lat Kanadyjczyk bardzo zmienił się jako reżyser. Jest znacznie spokojniejszy, wyciszony, skupiony na delikatnych, wręcz nieuchwytnych uczuciach. Choć, oczywiście, i tym razem nie brakuje znanych motywów z poprzednich jego dzieł. „Matthias i Maxime” to może nie jest jeszcze powrót do formy z jego najlepszych filmów, ale zwiastun, że być może wkrótce to nastąpi. Czytaj dalej.

Sybilla, reż. Justine Triet, 21.02

Film z konkursu głównego festiwalu w Cannes z zeszłego roku. Psychoterapeutka postanawia wykorzystać przypadek swojej pacjentki, by napisać powieść. Mamy więc świat literatury, psychologizowanie i wielkie kino – bo bohaterka\ą książki ma się stać popularna aktorka, która zachodzi w niechcianą ciążę z innym gwiazdorem.

Głupie, młode serce, reż. Selma Vilhunen, 21.02

Nieczęsto możemy oglądać w polskich kinach filmy z Finlandii. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na „Głupie, młode serce”, że był to tegoroczny kandydat tego kraju do Oscarów. Film opowiada o zakochanym w nieprzystępnej dziewczynie nastolatku, których połączy nieoczekiwana ciąża. Vilhuven w tę obyczajową historię angażuje również wątki społeczne – rosnącą popularność ruchów prawicowych.

Nędznicy, reż. Ladj Ly, 28.02

Ladj Ly stworzył współczesną wersję powieści Victora Hugo, choć ci nowi „Nędznicy” nie są adaptacją książki. To wejrzenie w świat podobnych postaci, a przy tym głęboka i krytyczna refleksja na temat społeczno-politycznych wymiarów życia we współczesnej Francji. Tegoroczny francuski kandydat do Oscara.

Emma, reż. Autumn de Wilde, 28.02

Anya Taylor-Joy w adaptacji powieści Jane Austen o pięknej i młodej dziewczynie, która ze względu na szyk i urodę staje się królową małego miasteczka. Ale „Emma” to nie tylko kino XIX-wiecznych falban i koronek, ale również jakże współczesna satyra na klasowe podziały.